Poszedł szukać skarbów a znalazł…

Kategoria: Poszukiwania Opublikowano: wtorek, 17, październik 2017 Sebastian Zieliński Drukuj E-mail

To była typowa jesienna sobota. Pogoda za oknem w żaden sposób nie zachęcała do wyjścia z domu a mimo to on czuł, że musi iść. Od samego rana jakaś wewnętrzna siła mówiła mu żeby wziął swój nowy wykrywacz i poszedł do pobliskiego lasu. Może to było przeczucie a może po prostu wybujała wyobraźnia, ale ostatecznie to co znalazł było dla niego całkowitym zaskoczeniem.

 1017 1

 

Las, o którym tak naprawdę myślał już od kilku lat, leży kilka kilometrów od jego miejsca zamieszkania. Jadąc samochodem czy też patrząc na niego z okna swojego pokoju zawsze przed oczami miał niezwykłe znaleziska. Wreszcie nadszedł ten dzień, dzień w którym intuicja i wyobraźnia zagłuszyły wszystko inne i kazały mu szukać w tym niewielkim lesie koło Susza ukrytych skarbów.

 

W domu wytrzymał do obiadu a po zjedzeniu obfitego posiłku od razu zabrał sprzęt, wsiadł do samochodu i ruszył spełniać swoje marzenia. Po drodze materializował swoje wyobrażenia. Oczami wyobraźni widział leśne ścieżki, olbrzymie stare drzewa, widział jak chodzi po lesie i znajduje kolejne drobne artefakty. Na miejscu był po kilku minutach jazdy. Samochód pozostawił na skraju lasu i od razu zaczął przeszukiwać pierwszą leśną drogę.

 

Początkowo nie znajdywał nic szczególnego, szczerze mówiąc typowe śmieci takie jak kapsle, zawleczki od puszek, czy aluminiowe druty. Znacie takie powiedzenie „im dalej w las, tym więcej drzew”? W naszym przypadku powinno ono brzmieć „im dalej w las, tym mniej śmieci”. Kiedy nasz bohater był już w głębi lasu natrafił na pierwszy straszy przedmiot, którym okazał się myśliwski guzik z wizerunkiem głowy psa. To znalezisko niezwykle go ucieszyło ale przede wszystkim dodało energii do dalszych poszukiwań.

 

1017 2

 

Idąc dalej spostrzegł w pobliżu drogi pień ściętego kilkusetletniego dębu. Widać było, że w jego konarach jakieś niewielkie zwierzęta leśne zrobiły sobie nory. Praktycznie bez wahania i jakiejkolwiek chwili zastanowienia zaczął sprawdzać to miejsce. Kiedy obchodził pień dookoła, przy jednym z korzeni wykrywacz wydał charakterystyczny wysoki dźwięk a po chwili miał już w dłoni piękną, starą srebrną monetę. Moneta wcale nie była głęboko, być może została wygrzebana spod pnia przez zwierzęta leśne. Jej stan był doskonały, widać było na niej wszystkie napisy i nie miała żadnych uszkodzeń. Nie było problemów z jej rozpoznaniem. Od razu było wiadomo, że to 3 krajcary Leopolda I z 1705 roku.

 

1017 3



Kontynuując swoją wyprawę wreszcie spostrzegł niewielką ścieżkę prowadzącą w głąb gęsto porośniętego lasu. Już na pierwszy rzut oka widać było, że ścieżka nie jest uczęszczana i nawet pracownicy leśni dawno nią nie jeździli. Krótko mówiąc idealna dróżka do poszukiwań. Szybko okazało się, że intuicja naszego poszukiwacza była naprawdę dobra, bowiem po kilkunastu minutach jego oczom ukazały się ruiny jakiegoś budynku.

 

1017 4

 

Kiedy przyjrzał się fragmentom fundamentów, posadzki i schodów z bliska wywnioskował, że są to ruiny budynku mieszkalnego. Wiedząc, że w tego typu miejscach występuje bardzo dużo przedmiotów żelaznych zmienił ustawienia swojego wykrywacza, nastawiając go na wykrywanie małych przedmiotów wykonanych z metali kolorowych. W sumie udało mu się znaleźć trochę guzików, miedzianych monet z okresu III Rzeszy Niemieckiej oraz kilka innych drobnych przedmiotów. Najciekawszym znaleziskiem okazała się odznaka „Tag Der Arbeit” z 1935 roku, czyli po prostu okolicznościowa odznaka z okazji święta pracy.

 

1017 5

 

Kiedy był w odległości kilkudziesięciu metrów od ruin w pewnym momencie jego wykrywacz zaczął szaleć wskazując na duży, metalowy przedmiot w ziemi. Wykrywacz sygnalizował obiekt mający około 80cm szerokości i 120cm długości. Z każdym machnięciem cewką wykrywacza wnikliwie analizował docierające do niego dźwięki, aż w końcu go olśniło – zakop!? Oczami wyobraźni widział już drewnianą skrzynię wypełnioną porcelaną, biżuterią, monetami i dokumentami byłych mieszkańców pobliskiego domu. Nie zwlekając dłużej zaczął po prostu kopać. Już przy drugim wbiciu szpadla napotkał na nieoczekiwany opór a z wnętrza ziemi dobiegł głuchy dźwięk.

 

1017 6

 

Jeszcze kilka razy uderzył ostrzem szpadla i słuchał tego głuchego dźwięku. Tak, to musi być zakop. Po odgrzebaniu ziemi jego oczom ukazała się folia, co ucieszyło go jeszcze bardziej bo stwierdził, że zakop został dobrze zabezpieczony przed ewentualnym zniszczeniem. W końcu nie mogąc się doczekać nerwowo rękoma odgarnął piasek i rozdarł folię a jego oczom ukazał się napis „Bester”. Co? To chyba jakiś żart! Na starym niemieckim podwórku ktoś zakopał spawarkę? Nasz bohater jeszcze przez długi czas nie mógł uwierzyć w swoje odkrycie. Co prawda nie był to prawdziwy skarb, ale i tak wyprawa dostarczyła mu wielu wrażeń i niezapomnianych przeżyć.

 

1017 7

 

Członek stowarzyszenia "Galea" o swoim odkryciu powiadomił miejscowych policjantów, którzy wydobyli i zabezpieczyli znalezioną spawarkę. W chwili obecnej Komisariat Policji w Suszu poszukuje jej właściciela.

 

 

Pin It

Odsłony: 2337