Tajemnicze znaki

Kategoria: Poszukiwania Opublikowano: niedziela, 25, marzec 2018 Sylwia Zielińska Drukuj E-mail

Magią poszukiwań jest to, że mogą one przynieść zaskakujące zakończenie. Radość z osiągnięć poprzedza przypadek i czytanie tajemniczych znaków, do których powinniśmy podejść z wielką wytrwałością. Cierpliwość może przynieś nieoczekiwany rezultat.

Dziś kolejna wyprawa do lasu bo niestety pola uprawne niedostępne. Jeszcze do żniw daleko a gdzieś trzeba pochodzić. To nic, że gorąco a komarów i kleszy tego roku urodzaj. Mimo wszystko mam ochotę, żeby podreptać, pomachać, podłubać w ziemi. Może dziś szczęście się do mnie uśmiechnie i znajdę coś wyjątkowego. Dojechaliśmy na miejsce. Wielkie drzewa lasu dają schronienie przed palącym słońcem, ale to tylko złudzenie bo po pół godzinki chodzenia wydaje mi się, że to już wieki minęły. Jest strasznie gorąco, a pot leje się strumieniami. Wynikiem moich poszukiwań są tylko dwa kawałki aluminiowych pręcików, ale wiem, że nie można się tak szybko poddawać. Muszę mieć cierpliwość i nadzieję bo bez tego lepiej z domu nie wychodzić. Krążę po lesie z nadzieją, że w końcu mój wykrywacz zacznie wydawać dźwięki, które dadzą mi radość. Po godzinnej wędrówce wzbogaciłam się o kilka kapsli, drucików i trzy wielkie podkowy. W tym upale wydają się być nieziemsko ciężkie, ale i tak będę je dźwigać. Nie wyrzucę! Zawsze, ale to zawsze targam wszystkie znalezione podkowy. Przyznam, że już nawet nie czuję ile komarów mojej krwi posmakowało. Idę dalej, bo musze nadążyć za grupą. Po drodze drut, kapsel, drut, kapsel – w nieskończoność. Tych rupieci jest w lesie strasznie dużo. Człowiek w myślach krzyczy: ludzie las to nie śmietnisko! Mam kolejny sygnał - ale to już inny dźwięk. Jestem dobrej myśli, że wreszcie coś ciekawego znajdę. Wykrywacz wskazuje, że to nie będzie kapsel ani drut. Już kopię z nadzieją, że wyciągnę jakiś ciekawy guzik. I jest, super – trafiłam coś pięknego. Złoty połysk widoczny bez przecierania. Jakaś zapinka-odznaka w kształcie zegara z rysunkiem tarczy i napisem w górnej części. Nigdy wcześniej niczego podobnego nie widziałam i nie mam pojęcia z czym to jest związane. Biegnę do chłopaków spytać, czy któryś z nich wie co to jest. Niestety, żadna z osób z naszej grypy wypadowej nie była w stanie mi pomóc w oznaczeniu znaleziska. Zdecydowaną większością głosów padł wyrok, że to jakaś współczesny znaczek. No cóż, może to i jest coś banalnego, ale mnie takie stwierdzenie nie zadowala. „Mój skarb” trafi do pudełka z zagadkami, z którymi przyjdzie się zmierzyć w wolnej chwili. Lubię takie tajemnicze obiekty. To wielka frajda jak udaje się zidentyfikować przedmiot, który w chwili odkrycia stanowi sekret. Moje trafienie było dla mnie pociechą na zakończenie poszukiwań tego dnia. Zmęczeni, spoceni, pogryzieni przez komary wróciliśmy do domów. Pojemniki ze złomem zostały dziś dociążone przez znalezione rupiecie.

Pewnego wieczoru przyszedł czas abym dokładniej przyjrzała się mojemu znalezisku. Pierwsze oględziny wyraźnie wskazywały, że to była jakaś zapinka o czym świadczyły resztki zapięcia. Zbliżony do owalnego kształt, wielkości współczesnej monety 20 groszowej, przedstawia rysunek zegara ze wskazówkami ustawionymi na godzinie 11. Nad tarczą zegara dekorowany łuk z napisem „CERVUS B.P.O.E. ALCES”. Przedmiot wykonany najprawdopodobniej ze złota, z resztkami jakiejś farby, która wypełniała tło tarczy zegarowej. Po charakterystyce odznaki na podstawie oględzin przyszedł czas na przeszukanie Internetu. Niestety na polskich stronach nic nie znalazłam. Natomiast napis ze znalezionego przedmiotu pojawił się w wynikach wyszukiwania na stronach anglojęzycznych. I tu dopiero niespodzianka. BPOE – „Benevolent and Protective Order of Elks” to braterska organizacja założona 16.02.1868 roku w Stanach Zjednoczonych.

 

zakon2

Fotografia przedstawiająca znaleziony znaczek

 

Nazwa tłumaczona jako ”Dobroczynny i Protekcyjny Zakon Łososia” lub „Łaskawy i Ochronny Zakon Łosi”. Symbolem zakonu świadomie wybrano zwierzę pochodzące z Ameryki, które jest stworzeniem spokojnym ale w obliczu zagrożenia potrafi okazać swoją siłę. Kardynalne cztery zasady organizacji to : ”Miłość, Sprawiedliwość, Braterska Miłość i Wierność”. „BPOE” przyjęło szereg tradycji, rytuałów i regali od „Bractwa Masońskiego” między innymi ołtarz ozdobiony Świętą Biblią, który znajduje się w centrum każdego oddziału (Elkdom) oraz tytuły hierarchiczne zakonu: Wywyższony Władca, Szanowany Główny Rycerz, Szanowany Lojalny Rycerz, Szanowny Wykładowczy Rycerz, Powiernicy loży. Regularne spotkania zakonu odbywały się tylko w nocy, chociaż na początku jego istnienia członkowie gromadzili się w niedzielne wieczory i kończyli zebrania o godzinie jedenastej. Tradycyjne braterskie organizacje miały wiele tajemnic, które mogli znać tylko ich członkowie. W pierwszej dekadzie dwudziestego wieku niektóre z ceremoniałów uzyskały nowy wymiar a część zwyczajów jak na przykład tajny uścisk dłoni oraz tajne hasło zniknęły z użycia. Jednak nadal istnieją rytuały inicjacyjne i pogrzebowe. Bardzo osobliwym zwyczajem Zakonu jest, że zmarli i nieobecni członkowie loży są przywoływani każdego wieczoru o godz. 23.00 słowami: „Jest to złota godzina skupienia, powrót do domu tych, którzy wędrują, mistyczny apel tych, którzy już nie przyjdą”. O tej godzinie zebrani członkowie Zakonu Łosi wznoszą „Toast 11” a Wyższy Władca recytuje wiersz zakończony słowami: "Do naszych nieobecnych Braci". W rzeczywistości zegar bijący godzinę jedenastą jest częścią oficjalnego emblematu „BPOE”. Razem z wizerunkiem łosia amerykańskiego stanowią symbole, które znajdują się w godle Zakonu. Założyciele stowarzyszenia byli aktorami i artystami, ale do organizacji dołączyli członkowie innych profesji. Dzisiejsze ELKS- Łosie reprezentują prawie całe spektrum zawodów. W ciągu całej historii Zakonu wiele znanych postaci było „Brother Elks” (Bracia Łosi). Elkami zostali prezydenci :Warren G. Harding, Franklin D. Roosevelt, Harry S. Truman i John F. Kennedy oraz wielu innych sławnych panów np.: Clint Eastwood, Harry Houdini, Ben Affleck. Dość długa jest ta lista sławnych postaci z różnych kręgów: polityki, wojskowości, estrady, sportu, biznesu, branży rozrywkowej, biznesu i służby publicznej.

 

zakon3

Zdjęcie przedstawiające założycieli zakonu B.P.O.E ELKS

 

„BPOE Elks” lub „Elks” (w wolnym tłumaczeniu „Dobroduszny i Ochronny Zakon Łosi” lub „Łosie”) istnieje do dnia dzisiejszego. Jego siedziba główna znajduje się w Chicago w Stanach Zjednoczonych. Liczba członków sięga około miliona. Tworzą oni cichą sieć ludzi wykonujących dobre uczynki. „Łosie” pozyskują i inwestują setki milionów dolarów, pomagając młodym, studentom z college'u, osobom starszym lub niepełnosprawnym, weteranom, aktywnym siłom zbrojnym - każdemu, kto potrzebuje pomocy. Działalność dobroczynna jest głównym celem zakonu. Ze względu na filantropijny charakter działalności „Elków” powszechnym jest przekształcanie skrótu „BPOE” w skrót "Najlepsi ludzie na Ziemi".

 

zakon4

 Siedziba główna B.P.O.E - Chicago (Stany Zjednoczone)

 

A ja zadaje sobie pytanie – kim był właściciel znalezionej w lesie zapinki? Czy to był przypadkowy posiadacz zapinki ? A może zgubił ja członek zakonu, jakiś dzielny i szlachetny człowiek z „Bractwa najlepszych ludzi na ziemi”?, po którym został tylko tajemniczy znak w postaci emblematu Zakonu Łosi. W znacznym stopniu tajemnica „Mojego skarbu” została odkryta, lecz pojawiły się przy tym kolejne pytania z którymi być może zmierzę się w niedalekiej przyszłości. Zapinka wraca do „pudełka z zagadkami”, a ja mam nadzieje, że mój nałóg do odkrywania tajemnic nigdy mnie nie opuści.

 

 

Pin It

Odsłony: 1132